RADY, PORADY, CIEKAWOSTKI


Dobre rady dla rodziców:

• Okazuj dziecku radość i ciesz się razem z nim, że idzie do przedszkola.
• Rano budź dziecko z uśmiechem na twarzy.
• Pozwól mu zabrać z domu ulubiona przytulankę lub zabawkę.
• Pomóż dziecku rozebrać się po przyjściu do przedszkola, a po południu ubrać.
Nie wyręczaj go nawet, gdy czyni to niezdarnie.
• Pożegnanie w szatni powinno być krótkie: uśmiech, buziak, i pa-pa.
• Nie obiecuj dziecku, że odbierzesz je po obiedzie, skoro wiesz na pewno, że
nie będziesz mógł tego uczynić.
• Do sali możesz wejść tylko na chwileczkę – oszczędzisz żalu i smutku innym
dzieciom.
• Jeżeli rozstanie z mamą jest bardzo bolesne, maluch powinien przez pierwsze
dni przychodzić do przedszkola z tatą.
• Witaj swoje dziecko z uśmiechem, chwaląc je, np.: ,, Byłeś bardzo dzielny!
Teraz idziemy do domu”.
• Nie wypowiadaj się negatywnie w obecności dziecka na temat sytuacji
dotyczącej pobytu w przedszkolu.
• Nie wymuszaj na dziecku, by po przyjściu do domu natychmiast opowiadało o
przedszkolu. Poczekaj, aż samo zacznie mówić.
• Nie pytaj tylko, co i ile dziecko zjadło, ale z kim i w co się bawiło.

Ciekawe cytaty

,, Rodzice są jak ogrodnicy, którzy kupują nasiona. Tyle że w przypadku dzieci nie ma takich ładnych torebeczek, gdzie widać, co z każdego nasionka wyrośnie, i instrukcji jak się o to nasionko troszczyć. Wszystko jest wymieszane, wsadza się rękę do worka i bierze co popadnie. Gdy rodzice zaczynają hodować swoje nasionko, to mogą mieć marzenie, by wyrósł z niego dąb. Ale może się okazać, że zasadzili bratek. I wtedy rodzic, który się uprze przy dębie, będzie próbował z bratka zrobić dąb. A w rezultacie nie będzie ani dębu, ani bratka.Wyhoduje jakąś hybrydę, coś bardzo nieszczęśliwego. I skrzywdzi to nasienie. Mądry rodzic w takiej sytuacji dowie się jak hodować bratki, i zrobi wszystko, by jego bratek był jak najbardziej udany"

Wojciech Eichelberger


Dziecko krytykowane uczy się potępiać.

Dziecko żyjące w nieprzyjaźni uczy się agresji.

Dziecko wyśmiewane uczy się nieśmiałości.

Dziecko zawstydzane uczy się poczucia winy.

Dziecko żyjące w tolerancji nabiera cierpliwości.

Dziecko zachęcane uczy się wiary w siebie.

Dziecko rozumiane uczy się oceniać.

Dziecko traktowane uczciwie uczy się sprawiedliwości.

Dziecko żyjące w bezpieczeństwie uczy się ufać.

Dziecko przyjmowane takim, jakie jest, uczy się akceptować.

Dziecko traktowane uczciwie uczy się prawdy.

Dziecko otoczone przyjaźnią uczy się szukać w świecie miłości.

Przesłanie Dorothy Law Nolte.


O potrzebie bezpieczeństwa psychicznego dziecka i jego znaczeniu w kształtowaniu się charakteru człowieka.

Jak wychowywać dziecko, by było szczęśliwe, odpowiedzialne i otwarte na świat.

ZASADA NR 1. Uważnie i spokojnie słuchajcie tego, co dziecko do was mówi, wtedy stwarzacie szansę na wykształcenie poczucia własnej wartości. Tylko dziecko, które wie, że jest akceptowane przez rodziców, nauczycieli, rówieśników czuje się w pełni bezpiecznie. Pamiętać należy jednak, że powinniśmy akceptować dziecko, ale niekoniecznie akceptować wszystkie zachowania, w szczególności te, które utrudniają mu funkcjonowanie. Każdy rodzic chce, aby jego dziecko było najlepsze, doskonałe, najpiękniejsze. Jednakże nie każde dziecko będzie pierwsze chodzić, mówić, pływać, jeździć na rowerze itd. Każde jest inne, niepowtarzalne i nie zawsze jego możliwości pozwalają mu na to, aby było takim, jakie sobie wyobrażają rodzice czy nauczyciele. Wyraz naszej akceptacji jest dla dziecka niezwykle istotny, bowiem prowadzi do poczucia własnej wartości. Tylko dziecko, które wie, ze jest akceptowane przez rodziców, nauczycieli, rówieśników czuje się w pełni bezpiecznie.

ZASADA NR 2. Strońcie od krytyki, bowiem dziecko krytykowane traci poczucie własnej wartości.

Byłeś niegrzeczny, nieposłuszny, nie słuchasz, co do Ciebie mówię! Taki komunikat skierowany do dziecka nie dość, że nie daje mu żadnej informacji o tym, co zrobił źle, to jeszcze utwierdza w przekonaniu, że jest złe, niegrzeczne, nieposłuszne. Najgorsze jest jednak to, że dziecko zaczyna w ten sposób o sobie myśleć. Bo skoro tak mówi mama, pani w przedszkolu – najważniejsze osoby, to znaczy, że tak jest. Stwierdzenie ‘byłeś niegrzeczny”, dla samego dziecka nie jest zrozumiałe, tak jak my myślimy, że jest. Skutek jest wręcz odwrotny, bowiem uderza w jego poczucie wartości. Zwłaszcza, że dorośli mówią to z ogromnym ładunkiem emocjonalnym. Dziecko może zareagować w różny sposób. Młodszemu może być przykro, wie przecież, że jest niedobre. Czy z tego powodu zmieni swoje zachowanie? Niekoniecznie, bo przecież nie rozumie, co znaczy – być niegrzecznym. Starsze dziecko może w odpowiedzi krzyknąć, że nienawidzi pani, mamy, że wszystko jest głupie itd. Krytyka w tym wypadku może okazać się destruktywna.

ZASADA NR 3. Nie krzyczcie, ponieważ dziecko ciągle żyjące w strachu uczy się lękliwości.

Krzyk jest oznaka naszej słabości. Krzycząc, wykorzystujemy swoją przewagę dorosłego. A tak naprawdę okazujemy, że nie dajemy sobie rady pod względem wychowawczym, używając najgorszego argumentu – silniejszy ma rację. Reakcje dzieci mogą być trojakie: dziecko może się poddać, może opanować lub wybrać strategie ucieczki. Jeśli dziecko poddaje się i np. płacze przekłada się to potem na jego relacje z rówieśnikami. W stosunku do nich staje się wycofany, nieśmiały, bierny. Dziecko o silniejszym charakterze będzie walczyć. W relacjach z rówieśnikami będzie dominować, dążyć do rywalizacji. Starsze dziecko wychowywane pod presją krzyku może wybrać strategię ucieczki w świat fantazji albo dążyć do odreagowania w grupach pop kulturowych, łatwo może tez ulegać nałogom. Żaden rodzic nie chce, by tak się stało, ale jednak nazbyt często rodzice krzyczą na dzieci. Pomimo iż taka praktyka jest niedopuszczalna w przedszkolu, zdarza się, że czasami i pedagogów nerwy zawodzą. Znana zasada mówi – policz do dziesięciu.

ZASADA NR 4. Nie chowajcie dziecka pod kloszem, ponieważ dziecko nadmiernie chronione traci wiarę w siebie.

Bywa, że rodzice święcie przekonani o słuszności swojego postępowania starają się za wszelką cenę ułatwić maluchowi życie, szczególnie wtedy, kiedy dziecko jest nieco inne od rówieśników (np. urodziło się jako wcześniak) albo choruje przewlekle lub jest zupełnie zdrowe, ale rodzice są zbyt przewrażliwieni. Nie tylko u rodziców występuje taka postawa, bywa, że możemy spotkać takich nauczycieli. Dorośli nadmiernie ingerując w samodzielność dziecka chronią je, nie pozwalając mu np. rozwiązać konfliktu. Nadopiekuńczość jest szkodliwa dla dziecka, bowiem dostaje ono sygnał od dorosłego, że mama czy pani nie ma do niego zaufania, nie wierzy, iż ono da sobie radę. Taka postawa, zwłaszcza rodzicielska, jest szczególnie szkodliwa dla dziecka i dla samego rodzica, ponieważ chce on cały czas mieć kontrolę nad dzieckiem, podejmuje za niego decyzje. Bywa, że przez to nadmiernie ulega jego wszystkim zachciankom. Boi się stawiać dziecku granice, których ono w tym wieku bardzo potrzebuje. Wielu rodziców przekonanych o tym, że „pomagając” dziecku, działają dla jego dobra, nie zdaje sobie sprawy z tego, że w efekcie działają przeciwko niemu. Rola przedszkola jest uświadamiać rodzicom szkodliwość takiego postępowania.

ZASADA NR 5. Nie wyśmiewajcie, gdyż dziecko wyśmiane staje się nieśmiałe.
„Marysia powiedziała wierszyk, a ty ni chcesz wystąpić w przedstawianiu. Czego się boisz?” Choć wiemy, że nie powinno się porównywać dzieci, to jednak często to robimy. „I znowu narozlewałeś, ale z ciebie niezdara” – jeśli dziecko wie, że taka opinie słyszą o nim inne dzieci, szczególnie starsze przedszkolaki, wstydzi się, jest skłonne uwierzyć w to, że jest do niczego. Jego samoocena jest niska, nic więc dziwnego, że się wycofuje, sfrustrowane zamyka się w sobie, boi się cokolwiek robić, by znowu nie usłyszeć, jakie jest beznadziejne. Dorośli sądzą, że w ten sposób zmotywuj a dzieci do podjęcia działania – i te nauczą się wierszyka, postarają się uważnie jeść zupę itp. Pozornie może się wydawać, że rzeczywiście to zadziała. Często dzieci po usłyszeniu takich słów nawet próbują bardziej się starać, ponieważ mimo wszystko bardzo chcą być przez nas akceptowane i doceniane. Jednak porównywanie dzieci między sobą lub etykietowanie (jesteś niezdara) rodzi mnóstwo konfliktów. Dziecko może przestać lubić kolegę, o którym ciągle słyszy, że jest od niego lepszy lub zbudować w swojej głowie obraz własnej osoby jako gorszej niż inni.

ZASADA NR 6. Motywacja potrafi czynić cuda, bowiem dziecko mądrze zachęcane do działania uczy się wiary w siebie.

Nawet w zabawach, które podejmują samorzutnie, dzieciom nie zawsze wszystko udaje się zrobić zgodnie z wyobrażeniami, które powstały w ich głowach. Wieża z klocków wiele razy się zawali, zanim zostanie ustawiona, puzzle nie od razu dadzą się ułożyć. Bywa, że dzieci zniechęcają się, złoszczą się czasami nawet popadają w agresję – kopią klocki lub krzyczą, że już nigdy więcej nie będą się nimi bawić. Dzieje się tak dlatego, że zadania, które sobie same wyznaczyły lub co gorsze, które wyznaczył im dorosły, są zbyt trudne. Żelazna zasada: poczekacie, aż opadną emocje. Warto tez skierować motywujący komunikat: „Jesteś zły, że wieża się przewróciła, denerwujesz się, długo ją budowałeś”. Zadaniem dorosłego jest okazać dziecku zainteresowanie, wyrazić zrozumienie, można usiąść z nim na podłodze i zaproponować jakieś rozwiązanie problemu: „Może masz jakiś inny pomysł?” Motywujące będzie to, że pochwalimy próbę znalezienia rozwiązania, demotywujące natomiast byłoby ustawienie klocków za dziecko. Podziwianie prób i efektów działania dziecka powinno doprowadzić je do sukcesu. Ważne, by z jednej strony nie zostawiać dziecka z problemem, z którym nie może sobie poradzić, zaś z drugiej strony – nie rozwiązywać go za niego.

ZASADA NR 7. Chwalcie mądrze, gdyż dziecko chwalone umacnia swoje poczucie własnej wartości.

Chwalenie dzieci daje o wiele większe rezultaty, kiedy stosujemy ta zasadę, nawet jeśli dziecko podejmuje tylko próbę wykonania zadania, bowiem są dzieci, które z powodu różnych ograniczeń nie będą miały szansy wykonać zadania tak, jak dorośli sobie to wyobrażają. To w jaki sposób mówimy do dzieci pochwały, jest niezwykle istotne. Chociaż chwalenie dzieci wydaje się czymś łatwym i w dodatku nie powoduje, tak jak karanie, poczucia winy, może nie przynieść oczekiwanego efektu. Za każda pochwało kryje się myśl, aby dziecko się zmieniło, wykonało polecenia bez sprzeciwu itp. Kiedy mówimy: „byliście dzisiaj grzeczni” mamy na myśli: „dlaczego nie możecie być tacy codziennie”. Dlatego lepiej powiedzieć: „cieszę się, że posprzątaliście dzisiaj zabawki, bo dzięki temu w sali ( w pokoju) jest teraz przyjemniej. W ten sposób pokazujecie dzieciom, że to co robią i jak się zachowują, ma wpływ na to, jak jest lub jak może być – może być miło, kiedy jest porządek. Dzieci w ten sposób motywowane będą miały poczucie, że od nich tez coś zależy. Wbrew pozornym sądom dzieciom wcale nie jest to obojętne, chcę być przydatne, chcą pomagać, trzeba tylko mądrze nimi kierować.

ZASADA NR 8. Dajcie dziecku odczuć konsekwencje swoich działań, dlatego, że dziecko musi wiedzieć, gdzie przebiega granica między tym, co wolno, a tym, co jest zabronione.
Często nauczyciele i rodzice stosując sankcje za nieprzestrzeganie ustalonych zasad, popełniają kardynalne błędy raniące psychikę dziecka. Chodzi o to, że nie uczą dzieci tego, co jest dobre, co wolno robić, a co nie jest akceptowane, a jedynie karzą za „niegrzeczność”. W mniemaniu niektórych dorosłych dziecko jakimś cudem powinno samo wiedzieć. Tymczasem, żeby wymagać od dziecka odpowiedniego zachowania, musimy nauczyć je, jak w danej sytuacji należy postępować. Wdrażanie dzieci do stosowania zasad polega przede wszystkim na przekazywaniu jasnych komunikatów, prostych, jednoznacznych podpowiedzi po to, żeby dziecko wiedziało, czy to postępowanie jest dobre, czy złe. Jednoznaczność dotyczy wszystkich osób, które maja wpływ na zachowanie dziecka, tzn. każda z tych osób powinna wymagać to samo. Konsekwencja rodziców i nauczycieli, spójność oddziaływania, ich spokój wewnętrzny sprawią, że dzieci będą czuć się bezpieczniej, pewniej, będą skłonne do przestrzegania określonych przez dorosłych norm i granic.
Nieodłączną cecha każdego dziecka jest bardzo silna potrzeba poznawania otoczenia, także otoczenia społecznego. Pewne formy nieposłuszeństwa są właśnie takim sposobem poznawania świata, sprawdzania, co stanie się tym razem, gdy coś zrobię lub czegoś nie zrobię. Potrzeba wielu czasem przykrych doświadczeń aby przekuły się one w pożądane zachowania. Dlatego nie powinniśmy chronić dzieci przed konsekwencjami, nawet nieprzyjemnymi. Oczywiście mam tu na myśli następstwa, które nie narażają bezpieczeństwa fizycznego dzieci ani nie krzywdzą dziecka w sensie psychicznym.

Wychowanie nie polega na karaniu, lecz na pozwalaniu by dziecko doświadczało konsekwencji tego, co robi. Kilka minut w samotności, (mata, kocyk, krzesełko do myślenia) to nie kara, ale okazja, by się uspokoić, bo jedynie spokojna rozmowa ma sens, jedynie w spokojnej rozmowie dorosły ma szansę przekazać dziecku swoje stanowisko. Wtedy ważne jest to, jak do dziecka mówimy. Jeśli dziecko cos porozrzuca, to zamiast „znowu nabałaganiłeś”, powiedzmy „ale będziesz miał dużo układania”. Jeśli nie zje śniadania to niech wie, że będzie głodne, jeśli nie będzie szanowało zabawek to warto je schować na jakiś czas. Konsekwencją będzie chwilowe pozbawienie dziecka ulubionej zabawki, złe samopoczucie z powodu głodu lub dodatkowy wysiłek prowadzący do uporządkowania zabawek.

Trzeba stanowczo i konsekwentnie tłumaczyć, co jest poprawne, a co naganne, robić to co mówimy, mówić to co możemy zrobić, obiecywać tylko wtedy, jeśli jesteśmy w stanie dotrzymać obietnicy. A jeśli dziecko popełni błąd – ma do tego prawo, dajmy mu mądrze odczuć jego konsekwencje. Takie działanie przyniesie dziecku tylko korzyści, szkodliwe natomiast jest poniżanie, nieustanne krytykowanie, etykietowanie, wymierzanie sprawiedliwości krzykiem lub odwrotnie – nadmierne chronienie, uleganie lub wyręczanie.
Przedszkolowo.pl logo